INTRO
Witam, a właściwie witamy na nowym blogu. Pomysł na pisanie wspólnego bloga zrodził się już dawno, ale brakowało "iskry". I nagle przyszła inspiracja w listopadzie i oto są PEJZAŻE ŻYCIA. Poznajmy Jerzego - współautora bloga.Jerzy Madejski - wyjątkowy człowiek, niezwykle wielowymiarowy i barwny, twórczy, malujący rzeczywistość i utrwalający ją, co zobaczymy w jego artystycznym przesłaniu - na obrazach, fotografiach i kartach książek.
tak oto pisze o sobie, pisząc do mnie:
Czego nie potrafię...
Pamiętasz nasze fascynacje Leśmianem. Słuchaliśmy strof
„malinowego chruśniaku”, a wyobraźnia przywoływała ukwiecone łąki... Nie
potrafię tak jak ty malować, delikatna kreską tworzyć kontury. Rysunek nawet
najprostszy nie odda w moim wykonaniu istoty rzeczy. Chciałem, próbowałem, nie
udało się. Dlatego podziwiam malujących artystów. Próbuje z różnym skutkiem
fotografować to co widzę. Moje pejzaże zawędrowały na kilka wystaw. Najbardziej
cenię sobie wernisaż we Lwowie. Pod arkadami na dziedzińcu Kamienicy
Królewskiej, która graniczy z Muzeum Historycznym Miasta Lwowa. Pokazałem
„Krajobrazy Mazowsza”. Występował zespół „Mazowsze”. ...
Nie potrafię też grać na fortepianie. Uczyłem się grać na
klarnecie, ale umiejętności poszły w niepamięć. Nikomu nie zaimponowałem, ale i
żalu nie było , jak w poemacie sentymentalnym Juliana Tuwima
„ Na stacji Chandra Unyńska
Gdzieś w mordobijskim
powiecie
Telegrafista Piotr Płaksin
Nie umiał grać na Klarnecie”
Słucham muzyki i przeżywam.
Klasycznej muzyki, bo nie dziele jej na poważną i te inną, jaką dla przeciwagi
nazwać by wypadało niepoważną....Słucham Gustawa Mahlera. Symfonie nr 2 i
piątą, Beethovena Sonatę Księżycową, Lubię trzecią symfonię Beethovena , a
przynajmniej niektóre jej części. Mahler jest mi najbliższy, tak jak Wiedeń,
Klimt...Z Mahlerem nie wiem dlaczego kojarzę „Czarodziejska górę” Tomasza
Manna. A może wiem.? Muzyka , malarstwo i literatura. Gdzieś to juz pisałem...
Stoję przed obrazem „Pocałunek” Gustava Klimta w Wiedeńskim Belwederze i
doznaje dziwnego uczucia. Zauroczenie „Pocałunkiem”, który zdaje się przemawiać
do mnie treścią formą i kolorem, jest jakby przypomnieniem wcześniej
przeżywanych uniesień. Słyszę nastrojową trzecią cześć pierwszej symfonii D-dur
Mahlera, w której pobrzmiewają weselnymi akordami fragmenty jakiegoś
żydowskiego tańca. To jest to. Przeżycia tak trwałe teraz ożywione obrazem
wywołała poezja Bolesława Leśmiana. Fragmenty strof ze zbioru „Łąka” tak bardzo
pasują do opowieści, jaką widzę w złoceniach farb, kwietnych dywanów i
spełnienia dwojga ciał w miłosnym uścisku „jeszcze płaczu niesytą do piersi cię
tulę/ A ty goisz się we mnie niby lgnąca rana.
pracownia Klimta w Wiedniu
pejzaż "uchwycony" przez Jerzego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.